Bezsenność i stres a praca

Zapewne większość z nas, gdyby została zapytana o to co jest najbardziej stresujące w ich życiu, to odpowiedziałaby, że praca. Związek pracy ze stresem jest tak oczywisty, że niemal każdy autor poruszający tę problematykę zaczyna właśnie od pracy. To na znajduje się na szczycie listy czynników stresogennych.
Istota problemy tkwi zazwyczaj w nas. W naszej głębi i w naszej historii życia.

Co chciałbyś robić?

Nawet najbardziej spokojna i uporządkowana wewnętrznie osoba może podlegać silnej presji w swoim życiu zawodowym.
Czy w ogóle można tego uniknąć? To jest dość interesujące pytanie. Jesteśmy teraz zalewani poradnikami na temat tego jak kształtować udaną karierę zawodową, czy też jak się wzbogacić. No cóż. Najprościej chyba poprzez pisanie takich poradników. Jednak nie chodzi tu o wypisywanie złośliwości. Przyjrzyjmy się temu bliżej.

Dla wielu z nas pytanie o wymarzoną pracę brzmi, jak kiepski żart. No cóż. Gdy człowiek szuka pracy, by przeżyć to takie pytanie jest dla niego kpiną. Zwłaszcza zadawane przez niedouczoną panienkę, która w życiu chyba niespecjalnie się napracowała. Pomijając inne szczegóły, dla przeciętnego Polaka wybór pracy wiąże się z dwoma czynnikami. Z presją ekonomiczną, bo za coś żyć trzeba i z wyborem sprowadzonym do tego, że bierze się co jest.

Oczywiście panowie w drogich garniturkach przed telewizyjną kamerą będą nam tłumaczyli, że trzeba się odpowiednio wykształcić lub dokształcić zgodnie z wymogami rynku. Tym mitycznym bożkiem współczesnej ekonomi wyjaśnia się wszystko. Nie zauważa przy okazji, że dziś poszukiwana specjalność za kilka lat będzie już niepotrzebna z powodu przesytu. Poważnym ludziom z doktoratami proponuje się przekwalifikowani na ślusarzy, a tymczasem edukację stopniowo redukuje się do wersji: „weźmy się za ręce i zatańczmy dzisiejszy temat lekcji”.

Nie mam ochoty brnąć dalej w podobne analizy. Wierzę, że część z nas może znaleźć dla siebie satysfakcjonującą i ciekawą pracę. Jednak nie jestem na tyle ślepy i głupi, by twierdzić, że uda się to wszystkim. Trzeba mieć sporo inteligencji, ambicji intelektualnej no i bardzo dużo szczęścia. Na to szczęście częściowo też musimy zapracować. Dość stwierdzić, że niektórym się uda, ale większości nie. Może to za mocne stwierdzenie? Nie chcę niczego przesądzać. Warto próbować.

Sytuacja niemal idealna, a jednak stresująca

Wróćmy do tej optymistycznej opcji. Wymarzona praca. Ta, która nie tylko powinna dawać satysfakcję, ale nawet – o dziwo – ją daje. Są takie prace? Są. Dla każdego będzie to co innego, ale niektórym jednak się udaję. Oto ktoś pracuje naukowo i to daje mu zadowolenie. Ktoś inny jest informatykiem nie tylko na fali mody, ale z zamiłowania. Jeszcze inny grafikiem, a ktoś ma firmę, gdzie wyrabia ozdoby artystyczne.

Zwróćcie jednak uwagę, że nie napisałam nic o pieniądzach. Dlaczego? Niech to będzie mi poczytane za naiwność, ale wiele lat doświadczeń pokazało mi, że gdy jedynym kryterium zadowolenia z pracy stają się pieniądze, to szybko zadowolenie mija. Nie twierdzę, że nie warto dobrze zarabiać. Tyle tylko, że to nie może być jedyny czynnik dający satysfakcję.

Na pewno brak pieniędzy może doprowadzić nie tylko do permanentnego stresu, ale nawet do załamania nerwowego. Ileż to samobójstw popełniano po utracie pracy. Na razie pozostawiam ten fakt bez komentarza, a jedynie go sygnalizuję.

Pójdziemy więc o krok dalej. Ciekawa i dobrze płatna praca. Czy w takiej sytuacji możemy uznać, że stres zawodowy może zostać całkowicie wykreślony z naszej listy? Niestety nie. Zawsze, prędzej czy później pojawi się coś, co popsuje nam humor w najlepszym razie, a doprowadzi do wściekłości czy łez w najgorszym. Takim elementem zaburzającym naszą idyllę może być drugi człowiek. Niezadowolony klient, nierzetelny dostawca, niegrzeczny przełożony, czy ktoś kto ciągle będzie nas krytykował. Taki ktoś w końcu zawsze musi się pojawić.

Druga możliwość jest już bezpośrednio związana z nami. Nie zawsze wszystko będzie nam wychodziło. Czasem, zwłaszcza w zawodach wymagających myślenia twórczego i kreatywnego, może dojść do zastoju. Nie jesteśmy w stanie być kreatywni non stop i dzień po dniu. Tego nikt nie potrafi. Niemniej może nas to denerwować zwłaszcza, gdy zacznie przekładać się na uzyskiwane dochody.

Gdy nie jest tak idealnie…

Tak to wygląda w sytuacji optymalnej. Jednak jak wiadomo w większości wypadków jest o wiele gorzej. Ani praca nie jest satysfakcjonująca, ani też dochody. Cóż dopiero wówczas myśleć o potencjale stresu, z jakim będziemy mieli do czynienia.
Proponuję zwrócić uwagę na to w jaki sposób nasi znajomi mówią o swojej pracy. Niemal każdy narzeka. Niezwykle rzadko można spotkać kogoś, kto twierdzi, że jest zadowolony z tego co robi i z tego ile mu za to płacą. Być może niektórzy z Was nigdy takiego człowieka nie spotkali. Jednak tacy istnieją. Tyle, że należą do mniejszości.

Pozostali zwykle, gdy rozmowa zejdzie na pracę – narzekają. Tak więc trudno nie uznać, że wykonywany zawód jest postrzegany, jako podstawowe źródło stresu. Trzeba też dodać, że nierzadko my sami jednak ten stres potęgujemy. Używając popularnego kolokwializmu – nakręcamy się. Choćby opowiadając o szefie. Jaki to z niego… Z nim się nie da… To po prostu…

Kilka uwag na temat radzenia sobie ze stresem w pracy

Opisywana przeze mnie praca nad sobą to głównie uczenie się sztuki rozumienia siebie. Z czasem dzięki temu uczymy się rozumieć innych. Nie dopatrujemy się wszędzie złośliwości. Zwłaszcza tam, gdzie jest to tylko zagubienie i bezradność, która manifestuje się agresją. Z czasem lepiej udaje nam się unikać spięć, co już samo w sobie z punktu widzenia naszego wewnętrznego spokoju jest wielkim osiągnięciem.

Nie chcę tu krzewić utopijnej miłości bliźniego i zachęcać do wyrozumiałości wobec każdego chama, z jakim się w pracy zetkniemy. Warto tylko na takie sytuacje spojrzeć z większego dystansu niepotrzebnie się nie nakręcać. Zazwyczaj tylko niszczymy własne zdrowie, a i tak nic nie osiągniemy.

Jeszcze gorsze jest przenoszenie tego na grunt domowy i wyżywania się na członkach rodziny. Tzw. odreagowywanie nam nie pomoże, a przy okazji skrzywdzi najbliższych. Lepiej o tym spokojnie porozmawiać z nimi niż na nich krzyczeć.
Chwilowo można pomyśleć o zjedzeniu czegoś smacznego, byle nie polegało to na opychaniu się słodyczami. Podobnie będzie z alkoholem. Jeden drink od czasu do czasu rozluźni nerwy. Picie dziennie przygotuje nam podłoże pod kolejne problemy. Można również pomyśleć o wspomnianych już wyżej środkach przeciwko stresowi.

Możemy uznać, że każda praca do jakiegoś stopnia będzie źródłem stresu. Musimy się z tym pogodzić i nastawić na możliwe nieprzyjemności. Jednak sporo zależy od naszej postawy i systematycznego trudu pracy na sobą i relacjami z innymi ludźmi. Zwłaszcza tymi najbliższymi.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *


czterdzieści trzy − = trzydzieści osiem