Cel – wyjście z depresji

W kwestii regulacji własnego nastroju panuje pewne napięcie poznawcze. Z jednej strony mamy ludzi, którzy uważają, że nie ma nic prostszego jak wpływanie na swoje psychiczne samopoczucie. Natomiast inni czują się czasem całkowicie przytłoczeni negatywnymi emocjami i nie bardzo mogą sobie wyobrazić, by dało się coś z tym zrobić.
Jak zawsze w takich sytuacjach, prawdy należy szukać gdzieś pomiędzy tymi skrajnymi stanowiskami. Nim jednak będziemy próbować tłumaczyć jednym lub drugim, że nie mają do końca racji, spróbujmy spojrzeć na sprawę z pewnym dystansem. Uprzedzam od razu, że artykuł ten można czytać o tyle o ile nasz stan emocjonalny na to pozwala. Obawiam się, że jeśli akurat ktoś znajduje się w stanie silnej depresji lub wzburzenia, to powinien odłożyć lekturę na później.

Zły wpływ na stan zdrowia

Ogólnie zdajemy sobie sprawę, że nazbyt silne emocje, zwłaszcza te negatywne w przeżywaniu, nie służą dobrze naszemu zdrowiu. Nie tylko powodują bezsenność i nerwowość za dnia, ale także zaburzają przemianę materii. W takiej sytuacji jedni jedzą za dużo, a inni za mało. Znamy te objawy aż nazbyt dobrze. Mniemamy też zwykle, że każdy z nas pragnie jak najszybciej pozbyć się owych przytłaczających emocji. Czy jednak jest tak w istocie? Wbrew pozorom nie zawsze. Nie chcę sugerować żadnych oskarżeń w stylu „jesteś chory, bo nie chcesz wyzdrowieć”. Nic z tych rzeczy. Tak może Wam powiedzieć lekarz orzecznik ZUSu, ale ja jestem od tego daleki.

Gdy nie chcemy wyjść z depresji

Rozważmy prostą zależność. Nieraz zdarzały mi się w życiu próby pocieszania ludzi porzuconych i doświadczających nieszczęśliwej miłości. Przyznam szczerze, że sam doświadczyłem tego stanu. Racjonalnie rzecz biorąc wystarczyło uświadomić sobie, że świat się nie kończy i pewnie znajdzie się inna piękna i interesująca kobieta. Proste, nieprawdaż? W teorii proste, ale któż z nas tak myśli, gdy dotyka nas to osobiście? Zamiast tego nie jemy, nie śpimy i zamęczamy całe otoczenie. Jednym wprawdzie z czasem przechodzi, a innym niestety nie. Spotkałem się z przypadkiem osoby, która na skutek odrzucenia wylądowała w szpitalu psychiatrycznym i musiała przyjmować silne leki psychotropowe.

Możemy sobie pozwolić na obiektywne pocieszanie, ale przecież cierpiąca osoba i tak nie będzie nas chciała słuchać. Nie chce podźwignąć się z depresji? Oceńcie to sami. Odwołajmy się jeszcze do bardziej drastycznego przykładu, jakim jest utrata bliskiej osoby. Nagle w życie wdziera się śmierć. Czy w takiej sytuacji zależy nam na szybkim pozbyciu się smutku i lęku? Nie sądzę.

W podobnych sytuacjach nasze zdrowie psychiczne wymaga okresu żałoby. Nie ma sensu i byłoby niewskazane zbyt szybkie pozbywanie się tych uczuć. W rzeczywistości będzie to tylko spychanie ich w podświadomość, co jeszcze bardziej w przyszłości obciąży nasze życie i reakcje z ludźmi. Lepsza już jest chwilowa bezsenność niż takie rozwiązanie. Gorzej, gdy stan ten się przeciąga. Mijają miesiące i smutek trwa nadal, do tego mogą dojść myśli samobójcze. W tej sytuacji potrzebna już będzie pomoc specjalisty.

Zatrzymajmy się jeszcze na sytuacji, w której negatywne uczucia zostają pospiesznie zepchnięte w podświadomość. Niekoniecznie musi chodzić o śmierć kogoś bliskiego lub o nieszczęśliwą miłość. Powody mogą być różnorakie. Jednak jeśli nie uporamy się z nimi świadomie, to zalegną w głębi nas. Nic dziwnego jeśli powrócą w formie nocnych koszmarów lub właśnie bezsenności.

Mam ten fakt na uwadze zawsze, gdy ktoś pyta mnie o sposoby walki z bezsennością. Dodam też, że wiedza teoretyczna nie zawsze łatwa jest do zastosowania w praktyce i też miewam ciężkie noce. Wtedy pierwsze co próbuję zrobić to poszukiwanie, czy przypadkiem czegoś nie zagrzebałem w podświadomości. Proces to trudny i nieraz bolesny, ale na dłuższą metę opłacalny. Nie wiem, czy mogę tutaj zalecać praktykę retrospekcji bez pomocy specjalisty, więc na razie się powstrzymam. Musimy pamiętać, że niektórzy z nas są w stanie uporządkować swoją psychikę samodzielnie, ale inni bez fachowej pomocy z zewnątrz mogą pogrążyć się jeszcze bardziej. To dość złożona materia traktująca o różnicach w konstrukcji psychofizycznej.

Do czego zmierzam, tym może nieco nazbyt skomplikowanym wywodem? Ano do tego, że nie powinniśmy zdawać się na środki farmakologiczne. Pewne preparaty dostępne bez recepty mogą nas ukoić i poprawić nastrój. Podobnie będzie z ziołami. Najlepiej jednak zacząć od pytania, czy naprawdę chcemy wyjść z dołka? Pytanie musimy postawić sobie uczciwie i odpowiedź też musi być bardzo szczera. Nie widzę sensu w okłamywaniu samego siebie.

Na pewno dobrym rozwiązaniem jest wspieranie się preparatami podwyższającymi poziom serotoniny, ale pamiętajmy że 80% problemów z bezsennością wynika w naszej psychiki. Nie można ograniczyć się do takich preparatów, lecz trzeba uporządkować swoje wnętrze. Może też nareszcie zarzucimy tę naszą narodową awersję w stosunku do psychologów?

Dodatkowe pomoce

Preparaty to nie jedyny sposób na radzenie sobie z negatywnymi uczuciami. Chodzi to o chwilową poprawę, która nie może stać w opozycji do prób uporządkowania swoich emocji. Ten paragraf ma na celu weryfikację poglądów tych, którzy optują za prostymi sposobami na poprawę samopoczucia.

Na pewno pomocna będzie muzyka właściwie dobrana i gorące kąpiele oraz inne metody szeroko propagowane. Jednak ich skuteczność zależy od tego, na ile naprawdę zależy nam na wyjściu z depresji. Jeśli jest zbyt głęboka, to nie pomogą. Tak oto dochodzimy do punktu wyjścia, a mnie wreszcie udało się wyprowadzić Was z labiryntu moich nieuporządkowanych refleksji. Prawda leży pośrodku. Wspomniane środki są pomocne i do jakiegoś stopnia jesteśmy w stanie regulować nasz nastrój. Czasem jednak nie wystarczą i potrzebna będzie pomoc z zewnątrz.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *


osiem × jeden =