Lęk przed rozmowami z ludźmi

Wiele osób pisząc o stresie i zalecając jakieś ich zdaniem dobre sposoby radzenia sobie ze stresem, traktuje to zjawisko bardzo statycznie. Takie podejście zakłada, że stres jest pewnym stanem, którego należy się pozbyć. Nie do końca oddaje to właściwie istotę problemu. Nierzadko człowiekowi wydaje się, że jest w miarę spokojny i niczym się nie przejmuje. Dopiero pewne sytuacje wywołują w nim reakcję łańcuchową. Nagle reaguje nie tylko jego psychika, ale także fizjologia. Możemy więc uznać, że stres jest czymś dynamicznym, co może gwałtownie się pojawić i po chwili zniknąć.

Agorafobia

Pisałem już o agorafobii, czyli lęku przed otwartą przestrzenią lub wyjściem z domu. Wbrew pozorom ta dolegliwość dotyka dziś coraz więcej osób. Czasami może wiązać się z jakąś chorobą fizyczną albo niepełnosprawnością. Wtedy osoba dotknięta schorzeniem nie ma ochoty wychodzić na dwór. Pojawia się nie tylko lęk, że na przykład może się zdarzyć upadek, ale również obawa przed wyśmianiem ze strony przechodniów. Być może żyjemy w przeświadczeniu, że jesteśmy społeczeństwem wrażliwym i otwartym. Niestety jest to przeświadczenie dość zwodnicze. Nawet ewentualne współczujące spojrzenia lub słowa mogą skutecznie zniechęcić przed wyjściem z domu.

Lęk przed rozmawianiem

Innym dość rozpowszechnionym lękiem jest obawa przed rozmowami z ludźmi. Dla większości może będzie to rzecz zupełnie niezrozumiała, ale są ludzie, dla których odezwanie się do nowo poznanego człowieka, zapytanie o coś w urzędzie lub sklepie, jest prawdziwym wyzwaniem i jednocześnie koszmarem. Jeśli ktoś nie rozumie o co chodzi, to proponuję przyrównać to do tego, co odczuwa większość z nas przed wystąpieniem publicznym. Niemal 90% ludzi wpada w panikę, gdy okazuje się, że mają przemawiać na forum publicznym. Zaczynają się pocić, jąkać itd. Podobnie czują się ludzie, którzy boją się prowadzić rozmowy z ludźmi. Jest ich znacznie mniej, ale ich lęk jest dużo bardziej nasilony.
Niekiedy udaje im się przełamać, ale i tak napięcie w tym czasie jest ogromne. Bywa i tak, że wychodzą ze sklepu tylko dla tego, że nie odważyli się o coś zapytać sprzedawcy. Ten stan może się ciągnąć latami. Zwykle też sugeruje się skorzystanie z pomocy psychologa, co samo w sobie nie jest złe, ale w tym wypadku szczególnie utrudnione. Wiadomo, że i tak istnieje już spore obciążenie psychiczne związane z odezwaniem się do kogoś. Tymczasem praca z psychologiem polega zazwyczaj właśnie na rozmawianiu!

Czy można sobie z tym poradzić?

Żadna sytuacja stresowa nie jest tak nieodwracalna, by nie można było sobie z nią poradzić. Opisywany problem na pewno nie należy do łatwych. Wręcz przeciwnie. Pierwszą rzeczą, z którą należy się pogodzić to fakt, że trzeba stopniowo przełamywać swoje blokady i prawdopodobnie potrwa to przynajmniej kilka lat.
Jedną z przyczyn tak silnej reakcji stresowej na innych ludzi jest niski poziom samooceny. Temat ten został dość dokładnie przebadany przez psychologów i dostępna jest fachowa literatura na jego temat. Jednak przestrzegam przed sięganiem po popularne poradniki, jakich też obecnie sporo w księgarniach i internecie. Zawarte w nich porady w stylu: „Stań przed lustrem i powtarzaj sobie – jestem wspaniały” albo podobne, nie są nic warte, a już na pewno swojej ceny.

Budowanie poczucia własnej wartości zaczyna się już w dzieciństwie i zwykle uwarunkowane jest tym, jak postrzegają nas rodzice, a później inne dorosłe osoby, szczególnie nauczyciele. Dość częsty to przypadek, gdy ze zdolnej inteligentnej osoby wykreowuje się nieuka i lenia tylko poprzez przypięciu jej takiej etykietki. Wielu rodziców uważa, że ciągłe krytykowanie dziecka jest dobrym sposobem na motywowanie go do pracy. W rzeczywistości podkopują jego samoocenę i ograniczają możliwości jego rozwoju. Jeszcze gorzej jest w tzw. rodzinach patologicznych. Nie bez znaczenia pozostaje tralkowanie przez rodzeństwo i rówieśników. Przykłady można mnożyć i zagłębiać się w przyczyny zaniżonej samooceny, ale tak jak pisałem istnieje sporo publikacji na ten temat. Jeden artykuł to zdecydowanie za mało, by zgłębić ten temat.

Czasami przyczyną może być jakaś duża porażka życiowa powodująca społeczne wycofanie. W swoistej pustce towarzyskiej łatwiej się dzisiaj znaleźć niż kiedyś. Świadczy o tym wiele rozpaczliwych wypowiedzi w internecie. Utrata pracy i trudności finansowe mogą sprawić, że nagle zabraknie wokół przyjaciół i znajomych. Z rodziną też różnie się wychodzi. Podobno najlepiej na zdjęciu.

Ta pustka może wprowadzić człowieka w depresję. Nie tylko, że nie będzie wówczas zdolny szukać nowej pracy, ale nawet mogą zostać zaburzone wszelkie jego kontakty z ludźmi. Dojdzie do sytuacji, którą opisałem na początku. Lęk przed jakąkolwiek rozmową i konfrontacją z innymi.

Każdy radzi sobie jak umie

W tych i innych podobnych sytuacjach sięga się zwykle po środki uspokajające lub co gorsza po alkohol. Paradoksalnie alkohol można nabyć nie zamieniając słowa ze sprzedawcą. Wystarczy udać się do jakiegoś pobliskiego supermarketu, zabrać butelkę z półki i zapłacić przy kasie. Proste i zapewnia pozorne rozluźnienie na krótki czas. Tak naprawdę niczego nie rozwiązuje.

Trzeba do sprawy podejść uczciwie. Na pewno warto sięgnąć po jakieś dobre preparaty obniżające poziom depresji. Najlepiej jakieś zioła lub niezwykle skuteczny 5-HTP. Jednak same tabletki, czy napary nie wystarczą. Musimy podjąć niewielkie próby rozmów z ludźmi. Można na początku zacząć od krótkiej wymiany zdań z sąsiadem. Swego rodzaju wyzwaniem będzie chodzenie do sklepu, w którym trzeba powiedzieć co chce się kupić.
Nie wolno zrażać się chwilowymi porażkami. Ważne jest też by stosować system psychologicznych nagród i w jakiś prosty sposób nagradzać się za każde przełamanie.

Stres i lęk o różnym natężeniu

Poziom stresu związanego z rozmowami może być różny. Niektórzy denerwują się bardzo tylko przed szczególnie ważnymi rozmowami, a inni przed wystąpieniami publicznymi. Wiem, że wszystkie te lęki można z czasem zneutralizować. Sam przez wiele lat miałem okazje do wystąpień publicznych. Zdarzało się, że i kilku tygodniowo. Na początku byłem bardzo przerażony i ledwo udawało mi się wydobyć z siebie jakiś dźwięk. Po kilku latach czułem się przed mikrofonem, jak w swoim żywiole. Dziś pewnie znowu miałbym z tym nieco więcej trudności po kilku latach przerwy, ale już nie byłoby to dla mniej tak stresujące, jak na samym początku. Dzięki tym wystąpieniom zdobyłem także niezwykłą łatwość rozmawiania z ludźmi. Z lękiem i stresem można sobie poradzić niezależnie od tego, jak bardzo teraz jest nam trudno.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *


1 × = sześć